To jest dziennik o psie. Dwuletnim goldenie retrieverze o imieniu Goldi, który od dzisiaj - czyli 10 czerwca 2005, ma na imię Gringo. Pies ma 2 lata. Miał już u pięciu z kolei właścicieli. Pracował jako stróż na budowie, był przywiązywany na kolczatce do drzewa na podwórku. Powodem jego przekazywania jest nieobliczalna agresja. Ostatnio pogryzł do krwi dzieci i ich rodziców - bo chcieli mu zapiąć smycz. Jest naprawdę nieszczęśliwym psem. Może uda się mu pomóc? - alternatywą jest uśpienie.
Księga gości:
Zobacz wpisy

Dodaj wpis
Kategorie: Wszystkie | Dziennik | Galeria | KONTAKT | SZKOLENIE | Zapiski szkoleniowe
RSS
wtorek, 03 października 2006
LIRA SIAD! - czyli wychowywanie schroniskowej suczki
Znowu się "zapsiłem". Tym razem nie chodzi o agresywnego goldena, ale o cudowną młodą suczkę, której dałem na imię Lira. Lira jest wzięta przeze mnie ze schroniska w Gliwicach. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia i postanowiłem jej pomóc znaleźć wspaniały dom. Do tego czasu będzie u mnie i będziemy się uczyć różnych rzeczy: jak być grzeczną suczką, jak żyć z innymi psami i kotami, jak chodzić ładnie na smyczy i przybiegać na wezwanie.

Tak wyglądała Lira wczoraj gdy brałem ją ze schroniska. Jeśli chcecie poczytać dzienniki LIry - zapraszam na bloga, który specjalnie dla niej założyłem
http://lira.blox.pl/html
wtorek, 22 sierpnia 2006
Ozzy- zamordowany golden

Nie każdemu goldenowi udało się znaleźć dobry dom. Jeśli macie mocne nerwy i chcecie przeczytać tragiczną historię, to przeklejam fragment z forum "dogomania":

Golden Ozzy, znaleziony przez dziewczyne z dogomanii, trafil do domu tymczasowego. 

Byl zabiedzony, brudny, okazalo sie takze, ze najprawdopodobniej mial raka jader, 

mial jednak wielka wole zycia i wszystko wskazywalo na to, ze pod dobra opieka dojdzie do siebie.... 

w wyniku ogloszenia do GW zglosila sie osoba, ktora chciala Ozziego przygarnać na stale, 

dla rodzicow, ktorzy ponoć stracili takiego samego psa w wypadku. 

Ozzy wiec pojechal do nowego, wydawalo sie, wspanialego domu....... 

poniewaz nowa wlaścicielka psa nie przekazywala o nim zadnych informacji, 

dziewczyny zaczely sie niepokoić - potrzebne byly konsultacje weterynaryjne 

i dalsza specjalistyczna opieka. Po wielu telefonach i rozmowach, niedomowieniach i klamstwach, 

okazalo sie , ze pies nie zyje - nowa wlaścicielka stwierdzila, ze "zdechl, bo nie dostal antybiotyku"... 

opsoby zaangazowane w sprawe psa nie przyjely tych wyjaśnien do wiadomości - 

zmusily te dziewczyne, po brawurowo przeprowadzonej, utajnionej akcji, 

do wskazania miejsca pochowku psa. Po odkopaniu zwlok, zawieziono Ozziego na AR we Wroclawiu, na sekcje. 

dziś nadeszly wyniki - pies zostal bestialsko zakatowany tepym narzedziem, 

mial rozlegle obrazenia wewnetrzne, mnostwo zlaman. Po skatowaniu zyl jeszcze kilka godzin, 

nie wiadomo, czy nie zostal pochowany zywcem. Tyle suche fakty. 

cala historia rozegrala sie w przeciagu jednego tygodnia. Osoba, ktora psa zaadoptowala, 

nie wykazala cienia skruchy, odrobiny jakichkolwiek ludzkich uczuć, 

oczywiście twierdzac caly czas, ze pies nie przezyl, bo nie podano mu lekow. 

W tej chwili trwa akcja naglaśniania tej sprawy w mediach, zawiadomiono rowniez 

Prokurature i policje,oraz TOZ. Dlatego tez ponawiam apel o pomoc

 - osoby zaangazowane bezpośrednio w sprawe Ozziego, sa widoczne na dogomanii, 

mozna sie z nimi skontaktować poprzez pw.
Poniżej link do całego wątku...
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29280
środa, 12 lipca 2006
Joko na szkoleniu

Teraz jest lato i dlatego - z braku klimatyzowanych pomieszczeń - szkolimy się na łączce, a właściwie na trawniku przed Politechniką. Do nowej grupy, która zaczęła wczoraj zajęcia dołączyła Joko - pisałem o niej wcześniej. Joko przyjeżdża z całą rodziną, ale najbardziej wpatrzona jest w swoją panią, która z wysokości wózka steruje szkoleniem.

Zanim Joko przyjechała na szkolenie Ela wspomniała mi, że suczka baaaardzo urosła od ostatniej mojej wizyty u nich. Przyznam, że spodziewałem się sporej wielkości dobermana. Tymczasem Joko nie wyrasta ponad rozmiar sporej wielkości Chihuahua :)

Dzisiaj mamy kolejne spotkanie. Sunia jest bardzo pojętna. W mig łapie siadanie, warowanie, targetowanie. No, ale od miesiąca z hakiem uczy się przecież co znaczy kliker, ma więc niezłe fory w stosunku do pozostałych.

sobota, 10 czerwca 2006
ROCZNICA!

Dzisiaj mija dokładnie ROK od chwili, kiedy to Gringo trafił pod mój dach. Tyle się wydarzyło! W ramach wspominek przeczytałem sobie trochę wpisów. Ehh, strasznie fajnym jest teraz rudzielcem. A początkowo wydawało się, że będzie kiepsko. Teraz, po roku wiem, że moja praca nie była daremna. Grimgo ma wspaniały dom, kochających ludzi. Jest po prostu faajnym goldenem.

Chyba wypada mu zaśpiewać 100 lat!!! :)

czwartek, 01 czerwca 2006
Ciąg dalszy pięknej historii

Malutka suczka, która mieszka teraz z Elą ma na imię Joko. Dzisiaj się wybieram do nich z wizytą. Trzeba zobaczyć tę małą no i oczywiście poznać całą rodzinę Eli. Chciałbym bardzo, żeby dali się zaprosić na szkolenie. Na razie postanowiłem zobaczyć na miejscu jak sobie radzą i czy mogę w czymś pomóc.

A Ela w międzyczasie przysłała mi zdjęcie małej zbójnicy Joko. Sam zobaczcie, jaka psotnica ;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50